> Postanowilam dzisiaj odezwac sie na tej grupie, od jakis dwoch lat ja
> czytam, ale zawsze brakowalo mi odwagi cos od siebie napisac :)
> Dzisiaj odebralam od weterynarza malenkiego jezyka. Moze jednak od
poczatku
> przedstawie Wam moja histore, po czesci informacyjnie a po czesci by
> poradzic sie Was co dalej.
> Wczoraj poznym popoludniem u rodzicow mojego faceta znaleziony zostaj
> poraniony malenki jezyk, lezal sobie samotnie w trawie i do tego atakowaly
> go jakies sroki :(. Postanowilysmy ( wraz z moja przyszla szwagierka)
> zainteresowac sie samotnym, pokiereszownym jezem i zawiezc go do ZOO, by
tam
> ktos zaopiekowal sie nim. W
zoo odpowiedziano mi, ze jeze naleza do lasu
i
> ze nie moga przyjac zwierzaka. Podano mi telefon do milego pana z Lasow
> Komunalnych z zaznaczeniem, ze on moze cos poradzic. Guzik, a nie
poradzil -
> oni sie nie zajmuja jezami, owszem udzielil kilku rad co robic z nim
dalej,
> ale na tym pomoc sie skonczyla. :(( Popatrzylysmy na ta kuleczke z
> pokrwawionym noskiem i zawiozlysmy do weterynarza. Wet okazal sie na
> szczescie wspanialym czlowiekiem, o wielkim sercu i zatrzymal jezyka na
cala
> noc na obseracji i nawet grosza nie wzial za to.
> Dzis okazalo sie, ze jezyk jest zdrowy, jedynie lekko poturbowany i teraz
> musi miec spokoj i cisze. Mam wiec w domku jezyka, malenka kuleczke
> tuptajaca po kartonie. I co dalej? Wiem w miare jak sie nim zajmowac, co
mu
> dawac do jedzenia i do picia, poczytalam troszke w internecie, a takze
> weterynarz dal mi kilka rad. Nie ma jednak nic lepszego od Waszych rad,
moze
> akurat ktos z Was zajmowal sie jezykiem.
> Bardzo licze na Wasza pomoc. :)
> Valentine