http://poznan.naszemiasto.pl/wydarzenia/74391,pojedynek-miast-poznan-...
POJEDYNEK MIAST - Poznan - Wroclaw: Komunikacja i drogi
Bartlomiej Knapik, Katarzyna Fertsch i Beata Marcinczyk
Dzisiaj 06:59:13 , Aktualizacja dzisiaj 07:44:40
Dziennikarz Polski-Gazety Wroclawskiej - Bartlomiej Knapik oraz dziennikarki
Glosu Wielkopolskiego - Beata Marcinczyk i Katarzyna Fertsch w tym tygodniu
wymienili sie redakcjami. Pisza, jak Wroclaw wyglada oczami poznaniaka i jak
Poznan jest odbierany przez wroclawianina. Dzis porownuja rozwiazania
komunikacyjne w obu miastach.
We Wroclawiu kursuje m.in. 17 nowych tramwajow typu Skoda (C Beata
Marcinczyk)http://img.naszemiasto.pl/grafika2/nowy/02/bd/4b038d343670e_o.jpg
Sprowadxcie nam Pestke nad Odre
Jesli kiedykolwiek zastanawialiscie sie, czego zazdroscic Poznaniowi - to
mam dla was odpowiedx. Ma 6,1 km dlugosci (to mniej wiecej tyle, co od
pla-cu Jana Pawla II do stadionu na Maslicach), ktore pokonuje w 12 minut.
Chodzi oczywiscie o PST, czyli popularna w Poznaniu Pestke. To prawdziwie
szybki tramwaj, w odroznieniu od projektu realizowanego we Wroclawiu,
zwanego Plusem.
Mala dygresja. Znajac megalomanskie zakusy wroclawskich wladz, spodziewalem
sie, ze Pestka - analogicznie do slynnego we Wroclawiu Tramwaju Plus -
bedzie sie w jakis sposob wyrozniac na ulicach miasta. Nic podobnego. To
zwykle wozy, normalnie pomalowane, ktore pokonujac trase, wlaczaja sie w
klasyczny ruch po miescie.
Okazuje sie, ze nie trzeba projektowac specjalnych przystankow, wymyslac
specjalnego malowania i promowac szybkiego tramwaju. Broni sie sam tym, ze
ten fragment miasta po prostu Pestka pokonuje sie szybciej niz autem. Stad
jej popularnosc.
I wiem, co pisze, nazywajac Pestke popularna. W godzinach szczytu nie jest
latwo do niej wejsc. Nic dziwnego, ze poznanskie MPK chwali sie nia. Bo z
perspektywy ponad 10 lat trzeba przyznac, ze byla to ich najlepsza
inwestycja. Gdy wchodzila ona do uzytku, naukowcy z tutejszej politechniki
wyliczali, ze na trasie Pestki powinny funkcjonowac dwie linie i przyjezdzac
do 10 minut. Ale okazalo sie, ze jest tak popularna, iz dzis klasycznych
linii jest tam piec, a kolejna, nr 26 - jexdzi w godzinach szczytu.
Dlaczego Pestka jest o 1/3 szybsza niz zwykle tramwaje? Bo jej torowisko nie
ma ani jednego skrzyzowania. Jest poprowadzone pod przecinajacymi je
arteriami komunikacyjnymi. Wozy nie musza sie zatrzymywac najpierw na
skrzyzowaniach, a potem jeszcze na swiatlach. One tylko wysadzaja pasazerow,
zabieraja nowych i mkna dalej. Dlatego predkosc, jaka osiagaja tramwaje,
jest na tej trasie prawdziwie zawrotna.
Ulice dla tramwajow - wiecej miejsca dla aut
Dwie "ramy", czyli istniejace od kilku lat obwodnice, wyremontowana spora
czesc ulic - to plusy, gdy sie chce jexdzic po Poznaniu samochodem. A
jeszcze w stolicy Wielkopolski powraca dyskusja, czy budowac tzw. trzecia
rame, czyli kolejna obwodnice. Ale to niejedyny powod, dlaczego po Poznaniu
autem jexdzi sie latwiej. Tu konkurencja tramwajow sprawia, ze wielu
kierowcow (zwlaszcza ci, ktorzy moga skorzystac z Pestki) do centrum sie nie
pcha.
Bo komunikacja zbiorowa w Poznaniu jexdzi sie szybko. Wroclawskie tramwaje
sa najwolniejsze sposrod duzych miast w Polsce. Ich srednia predkosc to
tylko nieco ponad 13 km/h. W Poznaniu - najlepszym w tej kategorii - wagony
mkna po szynach o polowe szybciej.
Szukajac odpowiedzi na pytanie, dlaczego tak jest, spedzilem w tramwajach w
porannym i popoludniowym szczycie lacznie piec godzin. Jedno jest pewne: we
Wroclawiu mamy 48 proc. wydzielonych torowisk, a oni w Poznaniu 67 proc. Co
daje takie wydzielenie? A wlasnie to, ze gdy swiatla sa dobrze ustawione,
tramwaj nie stoi w korku z samochodami, tylko mknie obok nich. Nic dziwnego,
ze korki sa tu mniejsze - jazda tramwajem oszczedza czas poznaniakow.
Helmuty i holendry
W Poznaniu tramwaje i autobusy wcale nie sa wygodniejsze. Pod wzgledem
komunikacji stolica Wielkopolski bije Wroclaw w wielu dziedzinach. Korki
wprawdzie sa, ale ze komunikacja zbiorowa jest sprawniejsza niz u nas - to i
wiecej ludzi z niej korzysta. Wiec i korki sa mniejsze. Ale jednej rzeczy
nie musimy sie wstydzic: jakosci taboru, czyli mowiac wprost - wygody.
Jesli we Wroclawiu popularne "ogorki", przynajmniej w teorii, juz
wycofalismy (na pewno jexdzi ich niewiele), to Wielkopolanie, jak to oni,
wciaz maja czterdziestoletnie tramwaje. I nawet sie nimi chwala. Czesc z
nich to tak jak u nas "ogorki", ale Poznan sprowadzil sobie tez wozy z
demobilu z Düsseldorfu i Amsterdamu. Sa to tak zwane helmuty i holendry.
Jest w nich niewygodnie, trzesie i strasznie halasuja.
Jexdzic to oni potrafia... szybko
No i nici z lamania stereotypow. Bo wychodzi na to, ze my, poznanianki,
jexdzimy jak na statecznych poznaniakow przystalo, a wroclawianie z ulanska
fantazja. Czyli szybko i agresywnie. Na plus: w przeciwienstwie do
mieszkancow Poznania wroclawscy kierowcy na zielone swiatlo czekaja z
wrzucona jedynka. Dzieki temu przez skrzyzowanie przejezdza wiecej aut.
Nawet sprawnosc wroclawian za kolkiem nie zapobiega jednak powstawaniu
olbrzymich korkow, zwlaszcza w godzinach szczytu. Takie sa nasze pierwsze
spostrzezenia po samochodowym rajdzie po miescie.
Zajezdzanie drogi innym - to we Wroclawiu nagminne. Kierowcy potrafia nawet
wjechac przed samochod stojacy na czerwonym swietle! Trzeba jednak przyznac,
ze sa wyrozumiali dla samochodow na obcych tablicach: przepuszczaja i
ulatwiaja zmiane pasow. A we Wroclawiu takie manewry sa konieczne.
Fatalnie oznakowany jest dojazd do Rynku, dworca kolejowego czy do zoo.
Brakuje tez strzalek kierujacych w strone Ostrowa Tumskiego i innych
obiektow, ktore turysta powinien zobaczyc. Jedyne, na co nie mozna narzekac,
to zielone
tablice kierujace do innych miast. Dlatego, kiedy szukalysmy
dojazdu do zoo, jeden z mieszkancow poradzil nam: kierujcie sie na Warszawe.
Po kilkudziesieciu minutach spedzonych w korkach postanowilysmy przesiasc
sie do tramwaju. Krok pierwszy: zakup biletu. Bartek Knapik z "Gazety
Wroclawskiej" ostrzegal nas, ze mozemy miec z tym problem. A tu
niespodzianka! Pierwsze, co zobaczylysmy na przystanku, to biletomat.
Zniszczony, pomalowany przez wandali, ale wciaz dzialajacy. Niestety, modele
stojace we Wroclawiu nie przyjmuja banknotow i jak opowiadaja pasazerowie,
rzadko wydaja reszte. Na szczescie z pomoca przyszla pani z pobliskiego
kiosku i rozmienila nam pieniadze.
Zdecydowalysmy sie na bilet dzienny. Koszt: 8 zl. O! Wroclaw ma duzo tansze
bilety (w Poznaniu 24-godzinne kosztuja 13,20 zl). Ale okazalo sie, ze ten
wroclawski wazny jest tylko do polnocy. W dodatku automat biletowy od razu
nam go skasowal. Wyposazone w dwa takie bilety wsiadlysmy do tramwaju. A tu:
jak w Poznaniu. Pomazane fotele, porysowane szyby. Mile zaskoczylo nas za
to, ze kiedy do tramwaju weszla starsza pani, mlody mezczyzna natychmiast
zerwal sie, by ustapic jej miejsce. W Poznaniu to niestety rzadki widok.
Bardzo stare kasowniki (dziurkujace bilety), jak sie dowiedzialysmy, sa
lubiane przez wroclawskich studentow. Kasuja bilety, ktore po skonczeniu
podrozy zostawiaja na fotelach. Dlatego mieszkaniec Wroclawia, wchodzac do
tramwaju, najpierw sie rozglada, a poznaniak od razu biegnie do kasownika.
Choc, szczerze mowiac, nie zawsze da sie rozejrzec. Tramwaj, ktorym
wracalysmy z city tour, byl tak zaladowany, ze motorniczy kilkakrotnie
probowal zamknac drzwi.
Calkiem dobrze jexdzi sie za to po miescie rowerem. Sciezek dla milosnikow
jednosladow jest sporo, niektore prowadza przez parki. A drogowcy wciaz
wyznaczaja kolejne.
Krzyzowka sklania do myslenia
Wbrew pozorom to nie jest kolejna akcja Pomaranczowej Alternatywy, lecz...
wroclawskich urzednikow. Postanowili poprawic plynnosc jazdy na
skrzyzowaniach. Zaczeli od zbiegu ulic Powstancow i Swobodnej.
Pracownicy dzialu zarzadzania ruchem wroclawskiego magistratu zadecydowali,
ze jedno ze skrzyzowan (notorycznie blokowane przez samochody) zostanie
pomalowane na pomaranczowo. Kierowcy nie powinni wjezdzac na te czesc
skrzyzowania, jesli nie maja pewnosci, ze ja plynnie opuszcza.
Skad ten pomysl? Wiekszosc skrzyzowan we Wroclawiu (podobnie jak w stolicy
Wielkopolski) jest notorycznie blokowana. Kierowcy wjezdzaja na nie zaraz po
zmianie swiatel i nie maja mozliwosci zjazdu. Ci, ktorzy na swoim zielonym
swietle musza przez nich stac - wsciekaja sie.
Zakaz blokowania skrzyzowania nie jest niczym nowym. Mowia o tym przepisy o
ruchu drogowym. Kierowca, ktory za-blokowal krzyzowke, moze zostac ukarany
mandatem w wysokosci 300 zl. Po co wiec malowac je na pomaranczowo?
Urzednicy chcieli uwrazliwic kierowcow. Ciekawe, jakie beda efekty tego
nowatorskiego rozwiazania: wczoraj jeden z kierowcow zablokowal pomaranczowe
skrzyzowanie tak skutecznie, ze wstrzymal ruch az na dwoch pasach.
Bartlomiej Knapik dziennikarz "Polski-Gazety Wroclawskiej"