- Gorzej niż w sierpniu moskity. Ani minuty spokoju, gdzie się ruszysz, na każdym kroku szpieg. Nawet w golach, gdzie się nie ważyli pokazywać, teraz puszczają się po trzech lub po czterech razem, prawda, Gino? Dlatego właśnie urządziliśmy to wasze spotkanie z Domenicilinem w mieście. - Ale czemu w Brisighelli? Miasto graniczne jest zawsze pełne szpiegów. - Właśnie teraz Brisighella jest doskonałym miejscem. Roi się tu od pielgrzymów ze wszystkich części kraju. .
1943 r. dotarły do jednostek frontowych, a ~ lipca rzucono je do walki pod Kurskiem.. Obiekcie, a dzięki mantrze dajemy mu po prostu właściwy rodzaj. - Sama zarobię te dolary! W tej chwili Shirley zaproponowała Ani, by zamieniły się na bluzki. Nie krępując się obecności trzech mężczyzn obnażając piersi zdjęła z siebie trykotową koszulkę z wizerunkiem czarnej pantery. Stroiciel przełknął nerwowo ślinę, Pawlak zastygł w niemym zaskoczeniu, Kargul zaś podciągnął krawat, jakby nie wiedział, co zrobić z rękoma. Ania porwała koszulkę i pobiegła do łazienki. Shirley poszła za nią, by ją przekonać, że powinna przestać nosić stanik: nie można mieć wolnej duszy i umysłu, jeśli ma się skrępowane ciało! Kargul wyczuł widać intencje Shirley, bo z troską pokręcił głową: - Żeby tylko ta czekolada naszej Ani w łepecie nie przewróciła! - Nie boj sia, nasza dziewuchna ją do polskości przekonuje - uspokajał go Pawlak, choć sam nie bardzo był pewien, czy Ania przekona Shirley, czy też przeciwnie, sama ulegnie indoktrynacji.. Duchowieństwa rekrutował się właśnie spośród nich. Dla obrazu Kościoła jako całości tylko dlatego rozgrywki rzymskie nie miały większego znaczenia, że ten obraz kształtowali oni właśnie. Urząd Namiestnika Chrystusowego z reguły dźwigał się, ilekroć któryś z nich go obejmował. Tak było już od paru wieków. I benedyktynem był nasz bohater, Gerbert z Aurillac. W roku 1980 upłynęło -mniej więcej -1500 lat od urodzin człowieka, którego już 50 lat temu Pius XII, postać skądinąd niekoniecznie sympatyczna, nazwał "ojcem Europy". Św. Benedykt z Nursji swą regułą zakonną dał chrześcijaństwu zachodniemu, a i cywilizacji zachodniego świata, impuls być może decydujący Nie był "ojcem Europy"; ten tytuł bardziej pasuje akurat naszemu bohaterowi, Sylwestrowi II (dla porządku - nie nasza epoka wymyśliła ten tytuł; "ojcem Europy", pater Europae, nazywali Karola Wielkiego jego współcześni). Ale był św. Benedykt z pewnością ojcem naszej europejskiej. - Dla mnie nie - mruknęłam trochę niechętnie bo nie byłam pewna, czy ten temat nie jest przypadkiem jeszcze gorszy niż poprzedni. - Nie wiem, kto tu kogo podrywa, myślę, że najwięcej do powiedzenia ma diabeł Jeżeli zadzwoni i dzisiaj pod służbowym pretekstem, to będzie znaczyło, że jednak jestem podrywana... Następnego dnia od rana panował w pracowni dziwny spokój. Prokurator poprzedniego wieczoru zadzwonił spędziłam upojne chwile tym razem w Bristolu byłam mocno śpiąca i dlatego nie zwracałam uwagi na atmosferę. Gdybym była przytomniejsza, wiedziałabym od razu że ten spokój nie wróży nic dobrego. Matylda wezwała mnie do gabinetu Witka, który zażądał przyniesienia programu usług w mieszkalnym wieżowcu. Równocześnie do gabinetu zajrzał kapitan więc odpowiadając na jego powitanie, przeszłam przez salę konferencyjną, po czym wróciłam z programem znów obok Matyldy. Zdziwiło mnie nieco, że mój widok zrobił na niej jakieś niezwykłe wrażenie. Wyraźnie się przestraszyła i patrzyła na mnie, mrugając oczami, jakby czymś gwałtownie zaskoczona. Nie chciało mi się pytać, dlaczego ją tak zdumiewam, oddałam Witkowi program i wróciłam do pokoju. Rozkoszny spokój trwał do południa. Wydarzenia, które potem zaszły, zlikwidowały go radykalnie. Zaczęło się od tego, że do naszego pokoju wpadli nagle kapitan, prokurator i porucznik i wszyscy trzej rzucili się na obraz Leszka, ciągle stojący pod ścianą. Nie mogliśmy pojąć, dlaczego oglądane przez nich od kilku już dni arcydzieło wzbudziło teraz nagle takie zainteresowanie. Przyglądaliśmy się im, a oni z szaloną uwagą oglądali oblicze owej megiery, niemal jeżdżąc po nim nosami. Wreszcie wyprostowali się i spojrzeli na siebie. - Rzeczywiście - powiedział z podziwem kapitan do prokuratora.-Moje uznanie... Patrzyliśmy na nich z coraz większym zaciekawieniem, wietrząc sensację. - Czy można wiedzieć, czym pan to malował? - zwrócił się uprzejmie prokurator do Leszka. - Plakatówką - odparł Leszek zgodnie z prawdą. - To wzbronione? - dodał pośpiesznie z niepokojem. - Wszystko pan malował plakatówką? To też?... Leszek spojrzał na obraz, następnie wstał z krzesła i przyjrzał się z bliska miejscu, w które stukał palcem przedstawiciel władzy. Oderwał się od obrazu i popatrzył z nieopisanym zdumieniem najpierw na nich, a potem na nas.. - Domyślam się, że to jakiś dupek, któremu zapłaciłeś za ten rzut butelką.. Slubow.